przenosiny

20/01/2012

tak i ja się przeniosłam na bloggera.
zapraszam tutaj – MOI-MAIGRE

do zobaczenia Kochane ;*

27

14/01/2012

no nie mogę się powstrzymać przed dodaniem wpisu ;)

dziś 14 stycznia, czyli dokładnie mija miesiąc mojej diety. na wadze 58kg. czyli schudłam w ciągu miesiąca 4,7kg bez nadmiernego wysiłku, chodząc na siłownię i nie jedząc słodyczy. jestem bardzo zadowolona. jeśli tempo się utrzyma to już za miesiąc, w walentynki będę miała upragnioną wagę. aż nie chce mi się wierzyć, że to jest możliwe ;)

a w mojej wadze jestem absolutnie zakochana, jest malutka, cudowna i robi b. fajne pomiary ;) ale następny pomiar 1 lutego i dopiero wtedy powiem, co i jak.

pozdrawiam ;*

26

11/01/2012

jestem zmuszona zawiesić bloga na czas sesji, do 1 lutego.
po prostu nie mam czasu, żeby tutaj pisać, choć postaram się was codziennie wieczorem odwiedzać :)

w swoim zeszycie będę zapisywać co jadłam danego dnia i ile, bo nie rezygnuję z diety, choć podejrzewam, że przy takiej ilości nauki w pewnym momencie będę jadła trochę więcej, ale mam nadzieję, że NIC zakazanego.

dziś zamówiłam wagę, jutro przyjdzie. nie mogę się doczekać!!!

i krótkie podsumowanie:
dietę zaczęłam 4 tygodnie temu, 14 grudnia 2011 z wagą 62,7kg. dzisiaj rano się ważąc zobaczyłam 59,3kg. także schudłam ponad 3kg. jestem zadowolona, bo to dobry wynik. jak takie tempo się utrzyma to wymarzoną wagę będę miała już na początku marca ;) choć w czasie sesji nie zależy mi na chudnięciu, zależy mi tylko na tym, by waga nie przekroczyła 6 z przodu. :)

trzymajcie się chudo Kochane ;*
i jestem z Wami cały czas!!!!

do napisania :)

25

10/01/2012

no i zostałam uziemiona w domu z powodu choroby. antybiotyk i zwolnienie. jedyne, co jest w tym fajne to możliwość wyspania się. ale tak poza tym to N I C.

na siłownię pójdę pewnie dopiero na początku lutego, czyli po sesji, bo inaczej zupełnie się nie wyrobię. :( nauki sporo, chęci dużo, ale czasu mało. a trzeba się było uczyć przez cały semestr.

jedyne co robię w domu to dzienna sesja hula hop – 40 minut. mam nadzieję, że chociaż to pozwoli mi nie przytyć podczas sesji. nawet nie pragnę schudnąć, bo to i tak osiągnę, bylebym nie przytyła. żeby się już w ogóle nie dobić.

zjedzone:
9.00
muesli z otrębami na mleku – 290kcal
kawa z mlekiem – 30kcal

12.00
dwa jogurty muesli – 334kcal

16.30
obiad (kasza gryczana, wołowina i ogórek kiszony z sosem) – ~500kcal

19.30
dwa jogurty 0% – 195kcal
3 kukułki – 60kcal

razem: 1409kcal.

i teraz jestem cholernie głodna. dobrze, że idę spać już.

jest mi bardzo źle, że nie mogę chodzić na siłownię.
jak jeszcze wyłuskam z 30 minut wolnego czasu w ciągu dnia to będę robić codziennie po 8 minut ćwiczeń na brzuch, pośladki i nogi. obiecuję to sobie i swojej sylwetce!

PS. w środę chyba zamawiam swoją wymarzoną wagę. :) a teraz dobranoc! :*

24

08/01/2012

zwaliłam. zwaliłam tę głupią czekoladą i domowym obiadkiem. ale źle nie jest. jeśli waga mojego Mężczyzny nie kłamie to rano ważyłam 59,3kg, co jest dziwne, bo też dostałam dzisiaj okres. podczas okresu waży się więcej? no nie wiem, jutro zweryfikuję rano.

chcę sobie kupić poza tym nową wagę. wagę firmy Tanita. mierzy poziom tłuszczu, mięśni, wody w organizmie, BMR, wiek metaboliczny. i ma funkcje zapamiętywania pomiarów. mając taką wagę czułabym się szczęśliwa, mogłabym mieć mój tłuszcz pod kontrolą, bo nie ma nic gorszego w diecie niż utrata mięśni zamiast tłuszczu, a niestety, jest to b. często przypadek. :/ ironią jest to, że mięśnie ciężko wyrobić, a łatwo spalić, a tłuszcz na odwrót – łatwo się odkłada, a ciężko spala. grrr..

pojedzone:
9.15
błonnik + kulki czekoladowe + mleko – 223kcal
jogurt owocowy jovi 0% 250g – 110kcal

13.15
trochę makreli wędzonej – ~100kcal
kromka razowego z serem żółtym – 160kcal

16.00
obiad mamusi – ~500kcal
5 kostek czekolady gorzkiej – 175kcal

łącznie: 1268kcal.

dzisiaj zjem jeszcze jabłko (~150kcal) i pewnie serek wiejski (~120kcal). więc będzie nieco ponad 1500. traaagedii nie będzie, ale mam mało ruchu, a nie wiem czy zdąże poćwiczyć. jutro zaliczenie na uczelni, a ja jestem w dupie. mam dzisiaj okropny kryzys osobowości. płakałam z dobrą godzinę dzisiaj i użalałam się nad sobą, że jestem zbyt słaba, niezdolna do studiowania, że nie umiem się uczyć… chyba każdy ma gorszy dzień, a ja dzisiaj osiągnęłam swoje apogeum.. :(

mam nadzieję, że jutro będzie lepiej!